|
 Ręce opadają. Jak zdobywać punkty gdy je tracimy w takim meczu. Po dwóch bramkach Rafała Kycko (najlepszego gracza rundy zdaniem sponsora przyznającemu Rafałowi 500 złotych nagrody) remisujemy ze Świtem 2:2. Goście wywieźli punkt dzięki uprzejmości bocznemu arbitrowi i naszej nonszalancji pod bramką Fogla. W 60 minucie dopieliśmy swego i po golu Michała Skórskiego objęliśmy prowadzenie. Chorągiewka w górze oznaczała, że i tym razem chyba wygrana przejdzie nam obok nosa. O rywalu lepiej nic nie pisać bo za takiego lidera to my dziękujemy centrali piłkarskiej wszelkich reform. Zespoły z dzisiejszego meczu powinne grać na szczeblu 3-ligowym z jedną różnicą, jak boisko pokazało liderem mógłby być Hetman, Świt na przeciwległym biegunie. Mecz ze Świtem to zmierzch polskiej piłki. Takich liderów w Zamościu nie chcemy oglądać. Nie poradzili sobie z załamanym organizacyjnie Hetmanem gdzie już o "masera" coraz trudniej. Za punkt mogą jednak podziękować losowi. Hetmanek nigdy nie spadnie! - tym gromkim okrzykiem zamojscy piłkarze pożegnali kibiców w Zamościu. Bramki: 10' Reginis, 17' Kycko, 21' Jagodziński, 45' Kycko Hetman: Prus 5 - Sawa, Grunt 5, Miszczuk 5, Demusiak 6 - Skórski 7, Linder 5, Sowa 5, Kycko 8, Litviniuk 8 - Fundakowski 7. Grali również: Szyper, Rajtar, Dobromilski. Sędzia: G.Dubiel (Małopolskie KS) Żółte kartki:Świt (3) Widzów: 400

 Michal zdobywa nieuznaną bramkę Świt nie urwał się z choinki, swój styl ma lecz wygrywać mecze "na jedno kopyto" dalekimi wrzutkami do rosłych graczy to niesprawdzona technika. Na Hetmana to wystarczyło by urwać punkt lecz jeszcze w tej rundzie strata punktów nas tak bardzo nie bolała jak w dzisiejszym meczu. Piłkarze Hetmana jak w spotkaniu ze Stalą wyszli na mecz z opóźnieniem w koszulkach z napisem "co dalej z Hetmanem". Nie pomylili się w swoim proteście bo grający w dzisiejszym meczu Kamil Sawa nie powinien zagrać, a jak już się zdecydował to przynajmniej natychmiastowej opieki medycznej mógł dla siebie wymagać od pierwszych minut. Pogubiliśmy się organizacyjnie w tym meczu ale jeszcze bardzie zatracili się w smutnej polskiej piłki rzeczywistości rywale spod Warszawy. O ile w pierwszej połowie próbowali nawiązać walkę to druga była popisem gry zamojskiej drużyny robiącej z przeciwnikiem co tylko chcieli. Zaczęło się jednak tak jak zwykle. Już w 10 minucie doświadczony Reginis wykorzystał gapiostwo bocznego arbitra, który powinien podnieść chorągiewkę w górę po ataku na wychodzącym do piłki Mateuszu Prusie. Niestety zrobiło się 0:1 dla gości, a Hetman ruszył jeszcze bardziej do przodu. W 17 minucie i 45 Rafał Kycko oddał dwa strzały z za pola karnego, dwa od niechcenia, które trafiły w światło bramki Świtu. To wystarczyło na bezradną obronę rywala. Wcześniej przy stanie 1:1 Jagodziński wykorzystał błąd w środku naszej obrony i podwyższył na 2:1. W 30 minucie stadion w Zamościu opuścił w karetce Kamil Sawa. Kłopoty z barkiem okazały się jednak niegroźne i w drugiej połowie powrócił na ławkę zawodników rezerwowych.  Po przerwie rozpoczął się popis gry zamościan. Przecierali kibice ze zdumienia oczy gdy bezradni goście tylko spoglądali jak piłka wędrowała od nogi do nogi piłkarzy trenera Orzeszka. 47 minuta, dośrodkowuje Litviniuk na długi słupek, Szyper zgrywa do Fundakowskiego a ten pierwszy raz się myli. Drugi raz w 51 minucie po pięknym strzale "z półprzewrotki". 7 minut później był już sam na sam z golkiperem Świtu lecz strzał padł łupem rywala. W 60 minucie po rzucie rożnym wypracowanym do perfekcji w końcu zdobywamy bramkę. Skórski strzałem głową zdobywa gola lecz boczny arbiter zmusza trenera Andrzeja Orzeszka do ukazania niemal zwierzęcych instynktów i wyładowaniu swojej złości na stojącym znaczniku. Nie wiadomo dlaczego arbiter uznał, że Michał był na pozycji spalonej, to wzburzyło zamojską publiczność bo tak mylić się nie można. Po chwili Fundakowski znowu staje tuż przed brmakarzem Świtu lecz ponownie przegrywa pojedynek strzałem głową w kierunku Fogla. Przeciwnik nie radził sobie kompletnie, wykartkowani przez sędziego z Krakowa nie potrafili przytrzymać piłki na grząskim boisku co udało im się dopiero w ostatnich minutach kiedy po kolejnych dośrodkowaniach mogliśmy zadrżeć z niepokoju o końcowy wynik. To było znakomite pożagnanie przez zamojskich piłkarzy swojej publiczności szkoda tylko, że zabrakło zwycięstwa. Aż szkoda, że to już koniec sezonu bo Hetman zlapał formę i takie nasze mecze jak ostatnie, warto ogłądać nie tylko na zamojskim stadionie.
Czytaj także / Read more
|