|
 Kilka tysięcy kibiców głodnych dobrej piłki w końcu po ligowym maraźmie ją obejrzało ale to nie tylko za sprawą aktualnego Mistrza Polski. Kilka akcji Hetmana przyprawiło rywala o zawrót głowy i przy większej ilości szczęścia Marek Fundakowski mógł dwukrotnie wpisać się na listę strzelców. To właśnie jego i Łukasza Kaczmarka wspominał po meczu trener wiślaków Maciej Skorża, może i z żartem i lekkim przymrużeniem oka ale największe szanse na krakowski rynek ma od dziś Mateusz Prus, rozchwytywany po meczu przez dziennikarzy, a wyróżniony po meczu przez samego szkoleniowca Wisły. Sił starczyło dzisiaj na 45 minut lecz doświadczenie nabyte może zaprocentuje już w najbliższym meczu ligowym z Okocimskim Brzesko.
Bramki: Ćwielong 39' Małecki 75' Małecki 82’
Hetman Zamość: Prus - Demusiak, Grunt, Frączek, Sowa - Litviniuk, Skórski, Kycko, Kaczmarek, Lindner - Fundakowski. Grali również: Sawa, Miszczuk, Rajtar
Wisła Kraków: Cebanu – Alvarez, Głowacki, Jop, Piotr Brożek – Kirm, Cantoro, Jirsak, Diaz – Łobodziński, Ćwielong. Grali również: Małecki, Papież, Brożek
Sędzia: Adam Kajzer (Podkarpackie KS)
Zółte kartki: Kaczmarek, Głowacki
Widzów: 7000
 Mecz rozpoczął się od zdecydowanej przewagi gości. Byli niemal cały czas przy piłce przez pierwsze 7 minut, a dopiero strzał Tomasa Jirska i kapitalna interwencja Mateusza Prusa przebudziła zamojskich piłkarzy. Z lewej strony niebawem huknął tuż nad ziemią Kamil Sowa ale piłka tylko trafiła w boczną siatkę. Po chwili z prawej strony zakotłowało się pod bramką Mateusza. Andraż Kirm nie zapanował nad piłką i po zbyt lekkim strzale, palcami przeniósł piłkę poza pole gry Prus. My postraszyliśmy gości ponownie dopiero w 26 minucie spotkania. W środku pola futbolówkę przejął Ariel Lindner i popędził na bramkę wiślaków. Szkoda, że nie zdecydował się na podanie do wbiegających środkiem i lewą stroną Fundakowskiego oraz Kaczmarka. Rozwścieczony trener Hetmana, przebrany po rozgrzewce już w garnitur machnął tylko ze złości ręką. 4 minuty później swoją pierwszą 100% okazję na zdobycz bramkową zaprzepaścił Marek Fundakowski. Śliczne podanie na 7 metr nasz napastnik wykończył strzałem lecz było to zbyt lekkie trącenie piłki by zaskoczyć Ilie Cebanu. Dużo pretensji do sędziego mieli kibice w 39 minucie meczu.  Adam Kajzer odgwizdał wątpliwy faul w środku pola, piłka szybko trafiła do nieobstawionego Diaza, a po jego celnym dośrodkowaniu Ćwielong z pierwszej piłki zdobywa prowadzenie dla Wisły. Po chwili zakotłowało się w polu bramkowym Prusa, a Kirm trafia tylko w słupek. Druga połowa była zdecydownie już pod dyktando gości, którzy narzucili swój styl gry i tylko dwa razy udało nam się postraszyć rywala. Za każdym razem Fundakowski albo za lekko, albo zbyt niecelnie posyłał piłkę w stronę bramki bramkarza Wisły. Dwie bramki w ostatnim kwadransie pozwoliły obecnemu liderowi ekstraklasy zapewnić sobie zdecydowane prowadzenie choć trener Zbigniew Pająk miał dużo wątpliwości przy bramce Małeckiego, który wyszedł na spotkanie sam na sam z Prusem będąc na pozycji spalonej. Ponad 300 kibiców z Krakowa z zadowoleniem przyjęło końcowy gwizdek, z niemniejszym mimo porażki kibice z Zamościa, dziękując piłkarzom za ambitną grę.
Czytaj także / Read more
|